Wow, 2014 był cholernie słabym rokiem, co nie? – to jedyna rzecz jaka mi przychodzi do głowy, gdy patrzę na to co nam zaserwowały filmy i gry w tym roku. 2015 to istna bomba, która wybuchała niemalże co miesiąc. Kolejny rok minął i kolejny raz moja lista jest spóźniona o dobre parę tygodni. Jestem gotów zwalić to na „dorosłość„! Tyle rzeczy miałem na głowie, tyle nowych doświa-… ch- chwila moment…. literki się zmieniają… c-coś tu mi nie gra…

LENISTWO

Dzięki wielkie. Spoliczkowany przez własne sumienie. Nie przeciągając tego dłużej, zacznijmy w końcu SOTY 2015 (Stuff of the Year), czyli moją osobistą listę rzeczy, które należy wyróżnić, pochwalić lub zganić, bo naprawdę na to sobie zasłużyły. Btw, jeżeli nie znajdziecie tutaj swoich faworytów (takich jak Wiedźmin 3, Bloodborne etc.) to prawdopodobnie nie miałem okazji w nie zagrać. I przygotujcie się na solidną dawkę GIFów, bo jakże mogło ich tutaj zabraknąć!

Najlepsza gra z backlogu – Transistor

Transistor

Czemu zaczynam od gry, która nie została nawet wydana w 2015 roku? Bo tak mi się żywnie podoba (o!) i dlatego, bo mam wrażenie, że mnóstwo osób zapomniało o tym małym cudzie. Transistor to nie tylko piękna oprawa audio-wizualna, ale też jedna z najbardziej satysfakcjonujących turowych gier od czasu Resonance of Fate. Ilość różnorodnych i istotnych opcji jakie są nam dane momentami aż zadziwia, tym bardziej gdy odkrywamy, że można kształtować swoją Red na dziesiątki sposobów. O klimacie nie wspominam, bo kto grał w Bastion ten wie na co stać Transistor.

Gra, która jakoś przywróciła mi wiarę w twórców – Tales from the Borderlands

tumblr_nfmlslcbVy1qhf31ao3_500

Telltale, niczym Double Fine, zaczyna dobijać swoich fanów – jedni i drudzy robią zbyt dużo rzeczy na raz. Każdy produktów jest unikalny, ale nie jest wart postawienia na piedestale jako perełka tego studia. Double Fine zaczęło wyciągać swoje asy z rękawa w postaci Headlandera i Psychonauts 2, ale Telltale ich ubiegli i dali nam swoją najzabawniejszą grę od czasu Strong Bada i Sam&Maxa. Tales from the Borderlands genialnie wykorzystuje postacie i lore Borderlandsów jednocześnie dokładając swoje 3 grosze tworząc mix, który zaskakująco dobrze działa. Ta gra to nic innego niż 8-mio odcinkowy, zabawny komedio-dramat na Netflixie, który niespodziewanie podbija IMDB i Rotten Tomatoes. Czy Tales jest lepsze niż Wolf Among Us? Ciężko mi to ocenić, ale chyba zadowolę się godnym ex aequo. Oba tytuły są świetne, niszowe i ewidentnie tworzone z pasją. Warto zagrać, warto się pośmiać i doświadczyć najlepsze intra jakie Telltale kiedykolwiek wyprodukowało.

Najgorsza gra – Game of Thrones: Season 1

6GJWk

Aż chciałoby się rzec „raz na wozie raz pod wozem”. Powtórka z historii – wraz z świetnym The Wolf Among Us, Telltale musiało stworzyć totalnie średni drugi sezon The Walking Dead. I to samo mamy tutaj, z tym że chyba nikt się nie spodziewał tego, że z dwóch gier to właśnie Tales from the Borderlands będzie tą o wiele lepszą. Niestety, pierwszy sezon (no tak, przecież będzie drugi, równie niepotrzebny co ten dla TWD) Game of Thrones to porażka i innego słowa nie wolno używać. Nowe postacie są puste, a te powracające to prawie nic nie wnoszące cameo przypominające nam co chwilę „hej, to ten serial który lubisz!”. Wątki są nudne, a fakt że przez 6 odcinków (w przeciwieństwie do standardowych 5) nie byli w stanie mnie w najmniejszym stopniu zainteresować tym bardziej uwydatnia skalę tej klęski. Zamiast brać się za nową książkę, George RR. Martin powinien niczym Bart Simpson napisać na tablicy po kilkaset razy „Nigdy więcej nie oddam swojej licencji twórcom gier”. I jak tu się nie obawiać o projekt z Marvelem albo ich grę z Batmanem?

Gra wydana pod koniec 2014, ale mam to gdzieś, bo mnie zmiotła w 2015 – LISA

LISAinsert5

LISĘ śledziłem od czasu pojawienia się Kickstartera, który był na tyle dziwaczny, ale i intrygujący, że nie mogłem sobie tej gry odpuścić. Niefortunnie wyszła pod koniec 2014 roku i umknęła wielu osobom, a szkoda, bo LISA to naprawdę unikalna gra, która typową formułę jRPGów wrzuca do nietypowego uniwersum i dostarcza mnóstwo trudnych decyzji, które mogą się wydawać nie fair, ale hej – tak działa ten świat. Brutalny świat w którym nie ma kobiet, gdzie za każdym rogiem są szaleńcy, sadyści i zaskakująca duża ilość osób nawiązująca do naszej popkultury. Humor i postacie są jedyne w swoim rodzaju, a fabuła jest naprawdę mocna i momentami potrafi uderzyć prosto w nerkę. No i gameplay, który zmienia zestaw ruchów i combosów Twojej postaci na podstawie decyzji i osób w ekipie. Naprawdę warto sprawdzić LISĘ. Jest dziwnym i brzydkim kaczątkiem wychowanym przez jednego developera, ale to kaczątko, które z czasem zamienia się w cudnego, sadystycznego łabędzia z sutkami. Dokładnie tak.

The Force Awakens miało to wygrać, czyli najlepszy film – Mad Max: Fury Road

giphy

Nie panie Hardy, to żaden clickbait. Może bardziej scrollbait, skoro już tutaj jesteście i to czytacie. Mad Max: Fury Road to bez wątpienia najlepszy i najbardziej ekscytujący film tego roku. Co? Mówicie Whiplash? Przykro mi, to już ma swoje miejsce – w SOTY 2014 , sorry! Słucham? Kosmosowe Potyczki? A nie, Gwiezdne Wojny? Przykro mi fani, Force Awakens nie było 10/10. To nadal dobry film, który z przyjemnością oglądałem, ale czuć było nóż na szyi Abramsa, gdy tworzył ten film i nie mógł zrobić niczego co by wychodziło pora guideline Disney’a. Tak, Rey jest naprawdę fajna, ale przy Furiosie wypada słabo jak Kylo Ren podczas gry w mafię. Mad Max dostarcza dwie godziny cudownej akcji, pełnej świetnych momentów, niesamowitych ujęć i niespodziewanie dobrze napisanych postaci.

Najlepsza płyta – Hotline Miami 3: Wrong Number

1361939041_tumblr_luyypzhU7O1r13bjso1_250

[EDIT] Najlepsza płyta – Hotline Miami 2: Wrong Number

Vt6MSAY

Tak, Hotline Miami 2 jest dobre. Rozumiem, ta część nie jest lepsza, ale po prostu wyluzujcie i zdajcie sobie sprawę, że najlepsza część pierwszego Hotline Miami jest tutaj jeszcze lepsza. O tak, mam na myśli ten mistrzowsko dobrany soundtrack. Cieszę się, że Carpenter Brut nareszcie trafił do szerszej publiki (nawet jeżeli w grze nie pojawił się jego najlepszy kawałek – Turbo Killer), bo kompletnie na to zasługuje. Tak więc jeżeli chcecie najlepszą płytę roku to nie sięgajcie po Adele, ani po Coldplay’a. Odpalcie sobie soundtrack do Hotline Miami 2: Wrong Number i wyruszajcie kabrioletem w stronę zachodu słońca.

„No dobra, jeszcze jedno” 2015 roku – Rocket League

919ip+4zDsL

Nie żebym się przechwalał, AAAAAAALE przed premierą trąbiłem o tym jaka ta gra będzie wielka. Grałem w Super Battle Cośtam Coś dawno temu i czuć było potencjał. Brakowało ładnego wykończenia, takiego solidnego telemarku Małysza, a byśmy dostali naprawdę zabawną arcade’ówkę. Ale nie, Rocket League to nie popierdółka tylko hardkorowy e-sport, przy którym pocę się jakbym przebiegł dookoła bloku z 10 razy i klnę tyle co Stefan oglądający poczynania naszej reprezentacji przed błogosławieństwem Nawałki. To fantastyczna gra, którą twórcy pielęgnują i dopieszczają prawie co miesiąc. Zasługuje na sukces i niezmiernie się cieszę, że ten sukces osiągnęła.

Nagroda portfela&budzika, czyli co muszę nadrobić – cały rok 2015

Serio. Pozwólcie, że wymienię gry TYLKO z 2015, a backlogu z poprzednich lat nawet nie wspominam. Ekhem ~ Metal Gear Solid V: The Phantom PainYakuza 5, Yakuza 0, The Witcher III: Wild Hunt, Bloodborne, Nuclear Throne, Pillars of Eternity, Destiny: The Taken King, Fallout 4, Ori and the Blind Forest, Super Mario Maker, Kerbal Space Program, The Talos Principle: Road to Gehenna, Crypt of the Necrodancer, Batman: Arkham Knight, Mortal Kombat X, Halo 5: Guardians, Rare Replay, Axiom Verge, Xenoblade Chronicles X, SOMA, Broforce, Invisible Inc., Just Cause 3, N++, Hacknet, Galak-Z, Splatoon, Guitar Hero Live, Rock Band 4, Warhammer: End Times – Vermintide, Rainbow Six: Siege, Rebel Galaxy, Star Wars: Battlefr

stop-stop

Yup, w 2015 otrzymaliśmy dużo gier. Duuuuużo gier.

Gra, która podnosi serię na nogi, ale nikt jej nie wierzy – Assassin’s Creed: Syndicate

Jacob-Frye

„Ej Aisha, słyszałaś że nowe Assassin’s Creed jest naprawdę dobre?”

e3-2015-la-conference-ubisoft-minute-par-minute-ME3050484521_1

„Weź nie pierdziel Kubusiu, przecież to bugi na bugach! Odstaw to opium!”

7ubi-weirdmeme-1200-80

„J-już nagrywają? Hej Jacobie! Assassin’s Creed super seria, nie?! Masz może jakieś fajne, brytyjskie memy?”

2d4

Żarty żarcikami, ale Assassin’s Creed: Syndicate to była dla mnie jedna z większych niespodzianek tego roku. Po długiej przerwie od serii (po trójce nie kupowałem kolejnych części, tylko w Black Flag odrobinę grałem) powróciłem do Syndicate i każda sekunda tej gry to była czysta przyjemność. Zero bugów niszczących radochę z gry, żadnego zrytego wspinania się z poprzednich części, a odciągnięty od gry liczyłem godziny aż otrzymam bilet powrotny do pięknego Londynu. Zgodzę się, że to nie jest fenomenalna część, bo nic odkrywczego nie robi, ale to prawdopodobnie najprzyjemniejsze Assassin’s Creed w jakie grałem i nie mogę się doczekać egipskich przygód, ześlizgiwania się z czubka piramidy i spadania w stogi skarabeuszy.

Najgorszy trend roku – Kupowanie na premierę? Ale po co?

9852724820411272

Może jest to bardziej osobiste spostrzeżenie, ale wraz z ogromnymi przecenami 2-3 tygodnie po premierze i nadchodzącymi dodatkami coraz mniej przekonujące są wysokie ceny gier na premierę. Nic dziwnego, że ostatnio Amazon uruchomił 20% przeceny na pre-ordery dla użytkowników Prime. Owszem, to chamskie podejście, ale nie jest one związane z tym, że nie jestem w stanie wydać 200zł na premierę, bo taki mam właśnie zamiar z Street Fighterem V i Mirror’s Edge Catalyst. Problem z tym, że branża intensywnie próbuje mi nonstop pokazywać, że najzwyczajniej nie warto wydawać tyle pieniędzy. Chcą moich pieniędzy… ale nie aż tyle! Istny problem pierwszego świata.

#grałbym, ale… – Destiny: The Taken King

Thriller

MMO to rodzaj gier, które na papierze by mi pasowały, ale ilekroć widzę i słyszę ile czasu im trzeba poświęcić to odsuwam się na sto mil. Grając w alphę i betę Destiny spodziewałem się dobrego shootera, a okazało się, że pod prześcieradłem siedzi MMO. Ale z drugiej strony moim ulubionym RPGiem ever jest Dragon’s Dogma, które to ma mnóstwo elementów z MMO i samo niemalże stało się jednym w japońskiej wersji Online, która w dodatku jest F2P. Tak więc siedzę sobie czasami i rozważam zakup Destiny, ale później wybijam to sobie z głowy. I podobna sytuacja będzie po premierze The Division, które zapowiada się na dokładnie tę samą grę i tę samą sytuację. [EDIT po becie – yup, to jest dosłownie ta sama sytuacja]

 …mam już swoją kokainę – Diablo III: Reaper of Souls i reszta ferajny Blizzarda

Po długiej przerwie od hack n’ slashów nareszcie powróciłem do Diablo, a trzecia część jest póki co wspaniała. Dobiłem do maksymalnego levela i to raptem początek przygody. Torchlight 2 było bardzo dobre, ale bez polotu, a Path of Exile próbowałem w alphie, po premierze i nijak jestem w stanie się w to wciągnąć. Diablo, a w tym wypadku oczywiście Diablo III, ma coś niesamowicie satysfakcjonującego w sobie. Może to siedzi w potężnej, anielskiej aurze levelowania, a może w tym jak przyjemnie się wymienia różne kawałki pancerza, które można dowolnie modyfikować i dobierać (po czym się wygląda niczym postać z jRPG, jak widać powyżej). Nie jestem w stanie określić, ale to ten sam rodzaj satysfakcji który jest obecny w Dest- NIE. KONIEC.

A no i jeszcze jest Hearthstone, które nadal wymiata, nadal wciąga, a nowe dodatki ożywiły grę jak nigdy dotąd. Blizzard chyba ma całą fermę kur znoszących złote jajka, bo nadchodzące Overwatch zapowiada się na równie wielki sukces.

Najlepszy drugi sezon serialu EVER. – The Leftovers

leftovers2

Kto by pomyślał, że po wielkich Lostach, twórcy nie przyciągną do siebie tłumu równie ciekawym pomysłem na nowy serial. Z drugiej strony nie dziwię się – pierwszy sezon był interesujący, ale było więcej pytań niż odpowiedzi, a nadprzyrodzonych okoliczności miejscami było za dużo. Ale brnąłem dalej, zaintrygowany wszedłem razem z dziewczyną w drugi sezon to prawdopodobnie najlepszy drugi sezon jaki serial mógł kiedykolwiek otrzymać. Istne cudo. Pierwszy sezon przypomina trochę sytuację The Force Awakens, które musiało zbudować podłoże na kolejny, lepszy film i tak właśnie jest z The Leftovers. Nie znam drugiego serialu, który pięknymi metaforami i ujęciami by tak dobrze opowiedział o ludzkiej stracie, bezsilności i szukaniu odpowiedzi, gdy tej odpowiedzi często nie ma.

Najlepsza gra mobilna – Downwell

b4sYC2SfTW-v

Uprzedzam, że grałem w Downwell więcej na PC, ale to nie zmienia faktu, że to zdecydowanie najlepsza gra mobilna w jaką grałem w tym roku i jeden z najbardziej przemyślanych roguelike’ów. O czym jest ta gra? W Downwell grasz ludkiem, który idzie w dół studni. A tak naprawdę to spada. I często na głowy potworów. Zdobywając za to bonusy. I do tego ma odrzutowe buty, które strzelają pociskami i laserami. Downwell wymiata i wystarczy 5 minut, żeby zrozumieć i totalnie łyknąć ten przyjemny tytuł. Przy okazji – gry mobilne, weźcie się w garść! Oprócz Lary Croft GO i Downwell nie daliście nam nic porządnego. Wstyd!

Najmilsza niespodzianka – Apotheon

20823568-apotheon_mzfn

Już pisałem o tym jak Assassin’s Creed: Syndicate mnie pozytywnie zaskoczyło, ale to Apotheon było dla mnie największą i najprzyjemniejszą niespodzianką tego roku. Po tym jak mnóstwo ludzi wyszło z negatywnymi opiniami, gdy gra pojawiła się w PS+, nie wiedziałem czego się spodziewać. A najzwyczajniej okazało się, że ludziom brak cierpliwości i chęci do nauki. Apotheon to klasyczne metroidvania z najbardziej unikalnym artstylem tego roku, który opiera całą rozrywkę na zrozumieniu fizyki systemu walki oraz obserwowania świata, w którym sekrety za sztucznymi ścianami to codzienność. Odkrywanie wszystkiego co ukryte, mitologiczne smaczki i ogromna dawna różnorodności czynią z tej gry przyjemną przygodę, w którą warto wsiąknąć, bo im dalej w las Artemidy tym lepiej.

Walka z popularną opinią, odc. 3 – Watch Dogs & Life Is Strange

watch strange

Chwila moment, nie pozabijajcie mi się tutaj! A z resztą czemu nie, oboje jesteście okropnymi ludźmi. Zacznijmy od Life Is Strange, które według wielu zasługiwało nawet na GOTY. Dla mnie to definicja średniaka, czegoś co mogłoby powstać na PS2 – porusza „inne” tematy, robi coś innego niż swoi konkurenci, ale jest audio-wizualnie tragiczna i nie potrafi utrzymać solidnego pacingu by nie uśpić widza. Takie epizodyczne Rule of Rose. Jeżeli dla kogoś drugi odcinek jest chociażby w najmniejszym stopniu udany to powinien przemyśleć swoje decyzje życiowe, bo to istna katastrofa (butelki, cholerne BUTELKI). I niczym średniak ma swojej momenty, ale nie wykorzystuje ich pełnego potencjału i pod koniec po prostu zostajemy z takimi wzruszonymi ramionami, bo nawet nie wiadomo jak opisać swój zawód. Jeżeli coś takiego Was kręci – ekstra, nadciąga drugi sezon. Ja już podziękuję, wolałbym kolejne Remember Me z lepszym systemem walki i równie świetnym OST.

Zdziwieniem może być dla Was druga gra, czyli Watch Dogs. Powoli zaczynam nadrabiać niektóre aspekty i gry nowej generacji i trafiło tym razem na nowe IP Ubisoftu. Tak, Aiden jest beznadziejny, Chicago nie jest niczym specjalnym, ale nie po to tutaj wrzucam Watch Dogs. Wielką, pozytywną bombą ekscytacji były dla mnie wszelkie potyczki z innymi graczami. Jak pierwszy raz zostałem zhakowany to czuć było, że to raptem tutorial, ale gdy to nastąpiło po raz kolejny podczas ucieczki przed policją to ledwo mogłem usiedzieć na fotelu. Nie dość, że policja jest bardziej agresywna niż w jakimkolwiek innym sandboxie to do tego musiałem latać i bawić się w kotka i myszkę z jakimś cwaniakiem kradnącym moje dane. Prawdopodobnie największe wrażenie zrobiły na mnie misje, gdzie należy śledzić gracza w ukryciu i gdy pierwszy raz, w dodatku przypadkowo, ujarzmiłem swojego stalkera to zacząłem sobie myśleć „a co jeżeli już mnie kilkanaście razy śledzono”? Takie doświadczenia potrafią otworzyć oczy i dostarczyć pozornie prostej grze nowej perspektywy. Zdecydowanie wolę takie ciekawe tryby, niż tępy chaos z GTA Online. Ubi, jeżeli zrobicie sequel to koniecznie pamiętajcie o tym multiplayerze!

Platynowa koniczyna Twojej mamy – Transformers Devastation

untitled

Uwielbiałem Clover Studios i dzisiaj również uwielbiam Platinum Games. Okami to według mnie najlepsza gra jaka kiedykolwiek powstała, więc czy ktokolwiek znajdzie większego fanboy’a? Ale w tym roku… W tym roku miało miejsce coś tragicznego.

Co za zdrada! Jako, że teraz już nie będę mógł retweetować Kamiy’i, więc wpadłem na to, by zrobić memoriał i stworzyć nagrodę Platynowej koniczyny Twojej mamy (kudos dla tych co kumają ten słaby żart). Tę, jakże istotną nagrodę, otrzymają te gry, które wykażą się największym zrozumieniem i szacunkiem dla widowiskowej akcji, którą to Platinum Games/Clover Field rozprzestrzeniają. Wiem, że nastały ciężkie czasy i już nie mają takiego luzu jak z Capcomem i Segą odnośnie wypuszczania dosłownie tych produkcji, które sobie wymarzyli. Szczerze mówiąc, jakbym grał w Bloodborne to prawdopodobnie do nich trafiłaby ta nagroda, ale jako że wyszło tak, a nie inaczej to koniczyna wędruje do Transformers Devastation! Pomimo trzepania licencji, Platinum Games nadal trzymają szybką i płynną akcję mocno za cojones. To naprawdę przyjemna gra, która niestety poza super przyjemnym systemem walki nie ma dużo więcej do zaoferowania. System lootowy wydaje się na siłę, ale robi to co powinien – wydłuża grę i zamyka usta tym co narzekają, że nie ma „głębi” w grze. Nie mniej akcja nadal wymiata, więc warto dać Transformersom szansę.

Nagroda zacieranych rąk – Street Fighter V

neXzT87

Słucham? Ten GIF to dla Was za mało? W porządku, rozumiem że w kraju gdzie Tekken i Mortal Kombat były tymi „fajniejszymi” bijatykami, Street Fighter może być uznawany jako młodszy braciszek całej reszty. Więc zacieram ręce na to by w Polsce ludzie zaczęli w końcu doceniać najlepszą serię bijatyk 2D, bo z SF nie równa się nikt. Czwórka już pokazała na co stać Capcom i wycisnęli z niej wystarczająco dużo soków by dostarczyć nam radochy przez ponad 5 lat i idąc symboliką, mam nadzieję że na kolejne 5 lat zaspokajać nas będzie Street Fighter V swoją rozgrywką. Z tego co grałem to zapowiada się cudowna gra, która zmieniła swoje podejście do graczy i teraz oferuje nam zdobywanie nowych postaci (które pojawią się jako DLC) kompletnie za darmo, płacąc za nie jedynie naszym czasem i zdobytymi pieniędzmi z wygranych. To perfekcyjne podejście w erze, gdzie każda gra przestaje być pojedynczym produktem, a zamienia się w serwis i platformę. A skoro już mówimy o takich tytułach…

Największy zawód roku – Rock Band 4

20151023102048

Uruchomiłem swoje Paintowe skille i ten obrazek to wszystko co miałbym do powiedzenia na temat Rock Band 4. To boli, i to bardzo. W dwójkę i trójkę grałem jak szalony, wydałem setki koron na DLC, z niecierpliwością czekałem na czwórkę… A potem niczym grom z nieba zaczęły napływać złe informacje na temat tej części – brak online, nie wszystkie utwory są/będą dostępne z poprzednich części, powolne wsparcie dla starych DLC, kompletny brak klawiszy, słaba jakość i bardzo wysoka cena nowych instrumentów (a musiałem zakupić nowe). Co tydzień coraz to bardziej się zniechęcałem do tej cudownej serii, której jestem bardzo wdzięczny, bo jak nikt inny rozszerzyła mi moje horyzonty muzyczne. To nie jest przyjemna sytuacja, ale trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Nie wiem co się stanie z Harmonix, bo wiem że wiele ludzi miało te same negatywne wrażenia co ja. Tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę sukces Guitar Hero Live, które to przecież miało być „tą słabszą grą”. Rozstanie z Rock Bandem 3 było smutne, ale moja niechęć do Rock Band 4 jest jeszcze smutniejsza.

Książka, którą muszę skończyć przed filmem – Devil in the White City

dicaprio-xlarge

Leo, nie patrz tak na mnie, nie mam Twojej statuetki! Wiem, że czytam tę książkę już rok, ale to nie wina książki! Serio, Devil in the White City to ciekawa pozycja, którą kupiłem od razu gdy się dowiedziałem, że inspirowała Kena Levine’a do stworzenia Columbii w Bioshock Infinite. Chociaż z drugiej strony zrobiłem to samo, gdy usłyszałem o Rapture i Atlas Shrugged – to dopiero wielka bryła! Wracając do Diabła, opowiada historię dwóch postaci, których los prędzej czy później się przeplata. A co najciekawsze, wszystko jest oparte na faktach, co może się wydawać wręcz szokujące patrząc na to co ma miejsce w tej książce. Rozumiem, że prędzej wybierzecie się na to do kina niż się podejmiecie tego zadania co ja, ale muszę wyprzedzić film! Catch me if you can Leo, pierwszy doświadczę końcówki tej historii!

Najlepszy odcinek CSI – Her Story

her-story-header

Her Story, tak jak następną grę, najlepiej doświadczyć na własnej skórze niż o niech czytać i słuchać opowiadań. Powiem tyle, że dostarczyła mi najszerzej otwartych oczu jakie kiedykolwiek miałem, gdy stopniowo obnażałem co się kryje za tą historią. Her Story ma to co uwielbiałem też w The Leftovers, czyli symbolika, drobne sygnały, składanie mikroskopijnych kawałków w jedną całość. W to trzeba zagrać, by zrozumieć, docenić, bo satysfakcja z docierania do prawdy, niczym prawdziwy detektyw CSI to niezastąpione uczucie.

Najlepsza gra, która najlepiej wie, że jest grą – Undertale

Leadin-620x350

I jak tu się zabrać za takie magnum opus jak Undertale

Zacznę od pewnej smutnej sytuacji, a mianowicie tego, że według mnie Undertale zostało mocno olane w Polsce, co mnie bardzo boli, bo żadna inna gra dzisiaj nie powinna być bardziej omawiana niż ta gra. Może śledzę za mało osób na Twitterze, ale oprócz niektórych jednostek, mało kto ekscytował się tą grą i mało kto dzielił się tym jak istotne jest jej istnienie. Tak samo Polygamia kompletnie pominęła tę grę w swoim Top 30 tego roku. TOP 30. Jeżeli ktoś grał w Undertale i nie uważa, że ta gra powinna być co najmniej w Top 30 tego roku to jest szaleńcem. Albo ma bardzo specyficzne gusta. albo nie ma duszy

To na tyle tego drobnego rantu. Tak więc Undertale. Jak już wspomniałem przy Her Story, to gra o której ciężko rozmawiać, bo tyle jest rzeczy w niej do doświadczenia na własną rękę, że każda znakomita część tej produkcji i to co czyni ją naprawdę unikalnym brylantem tego roku to spory spoiler. Nawet znakomity soundtrack możnaby uznać jako spoiler, bo jest tak mocno wkomponowany w samą grę – jak często spotykacie się z taką sytuacją? Ale co najważniejsze, Undertale to nie jest najlepsza gra kiedykolwiek stworzona. Trzeba stonować hiperbolę internetu, bo to już powoli wykraczało poza barierę logiki. Co nie zmienia faktu, że to bez wątpienia najbardziej imponujący tytuł tego roku i moja ulubiona gra z 2015.

tumblr_nwk6rtcmjP1uhzkrko1_1280

Co więc takiego wspaniałego w tej grze? Pomijając fakt, że została zrobiona wyłącznie przez samego Tobiego Foxa (który jest również kompozytorem i stworzył cały soundtrack, który jest, raz jeszcze, fenomenalny), to prawdopodobnie moją ulubioną rzeczą w Undertale to podejście do gracza. Gra wie, że jest ktoś ponad resztę. Gra wie, że ten osobnik jest osobnikiem myślącym, czującym i to mnie tak niesamowicie raduje w zalewie gier traktujących gracza niczym dziecko albo tępego widza filmów Michaela Bay’a, który w życiu nie zada pytania „Czemu on robi? Czemu stało się to i tamto?”, no bo po co.

Undertale mistrzowsko bawi się tym, że jest grą i nonstop wpuszcza gracza w maliny, bawiąc się naszymi oczekiwaniami i tworząc coraz to ciekawsze, mroczniejsze, zabawniejsze i bardziej szalone scenariusze. Do wszystkich, którzy nie doświadczyli jeszcze tej gry powiem jedno – nie bójcie się popełniać błędów i nie bójcie się ich naprawiać. Jeżeli kogoś zabijecie, ale potem chcecie to odkręcić, zróbcie to. Jeżeli podejmiecie jakąś decyzje, którą uznacie za błędną to zróbcie reload i idźcie dalej. Nie jesteśmy istotami idealnymi, ale najważniejsze że chcemy zmienić coś złego na lepsze. Zamiast tłumaczyć którą ścieżkę wybierać, tak jak to większość internetów postanowiła zrobić (co jest okropne), odkrywajcie ją na swój sposób i bawcie się grą doświadczając to co ona Wam dostarcza. Widzicie jak walczę z sobą, żeby Wam niczego nie zaspoilować?

Wiem, że z tego tekstu nawet ciężko wydedukować jaką grą jest Undertale, ale pewnie już wiecie że robię to umyślnie. To gra, którą nie jest łatwo zaspoilować w jednym zdaniu, ale każdy spoiler może zniszczyć najmniejszy fantastyczny moment. Undertale z pewnością będzie dziełem, które przez kolejne lata będzie wychwalane na piedestale niczym Szekspir wyprzedzający swój wiek. To gra, na temat której liczne osoby będą pisać prace licencjackie, artykuły i felietony. To najbardziej ludzka, napakowana emocjami i szczerością opowieść jaką dostaliśmy w ciągu ładnych parę lat. Zagrajcie w Undertale, nie będziecie tego żałować.

6ac62079a4d5dddaeca58220e983e333

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s