Wybaczcie, że wczoraj nie było wpisu, ale wieczorem padł internet i nie miałem możliwości napisać. Wracając do tematu, wyobraźcie sobie, że zbliża się koniec świata. Nie takie 2012, tylko stara rasa Żniwiarzy ogromnych obcych, atakuje Ziemię i nie mamy żadnych szans na wygraną. Ze swoim oddziałem uciekamy z naszej powoli upadającej planety, by szukać pomocy wśród innych ras, których i tak prędzej czy później sięgnie zagłada. O ile oczywiście się tych przeciwników nie pokona raz na zawsze. Nadzieja z każdym krokiem maleje, a podczas naszego odlatywania leci ten oto utwór:

Kolejny epicki utwór i również kolejna gra do której powróciłem – Mass Effect 3. Uoooo, taaak lipne zakończenie i wszystko. Głupoty, banda marudzących dzieci. To tylko gry, a oni to traktują jak część ich życia. Niemniej, utwór idealnie pasował do całej gry. Z minimalnymi szansami walczyliśmy po to by dać ludziom i innym rasom przyszłość, nawet poświęcając miliony istot. Cudowna gra, z lekko dziwacznym zakończeniem, ale i tak była to niesamowita przygoda.

Kurde, zapomniałem wziąć ze sobą swojego kocyka…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s